Jaki patriotyzm? Jakie wychowanie?

 

Jaki patriotyzm? Jakie wychowanie?



Nie tylko...


Nawet najbardziej nowocześnie pojmowanego patriotyzmu nie sposób sobie wyobrazić bez poznawania i kultywowania dziedzictwa narodowego. Jest ono jednym z najważniejszych składników naszej zbiorowej tożsamości, a przy tym nieocenionym źródłem inspiracji oraz duchowej siły.

Pracując w tym obszarze, nie powinniśmy się zamykać w martyrologiczno-pomnikowych schematach. Polska historia to nie tylko niepowetowane straty, chwalebne klęski i „moralne zwycięstwa”. Pielęgnując pamięć o Katyniu, generale Chruścielu i „Hubalu”, nie powinniśmy zapominać o odsieczy wiedeńskiej, o wojnie 1920 r., o generale Maczku. O tym, że Monte Cassino to nie tylko sentymentalna pieśń o czerwonych makach, ale i wielki sukces polskiej armii.

Historia to także nie tylko wojny i powstania. Nie tylko książę Pepi ginący w wodach Elstery, ale również takie postacie, jak Andrzej Frycz Modrzewski, Hugo Kołłątaj, Stanisław Staszic, Ignacy Jan Paderewski, Eugeniusz Kwiatkowski – ludzie, którzy ofiarowali Polsce nie swoją krew, ale wybitny talent, umiejętności, wiedzę, międzynarodową sławę i wytężoną pracę. To wzorce znakomicie odpowiadające potrzebom naszego czasu.

A samo dziedzictwo narodowe to nie tylko historia, nie tylko tradycja i obyczajowość, ale także polska literatura, sztuka, nauka, myśl techniczna, wynalazczość.

Dziedzictwo narodowe to wreszcie nie tylko kultura. To również dziedzictwo przyrodnicze z całym bogactwem rodzimej fauny i flory, pięknych krajobrazów, bogactw naturalnych.

Wszystko to mamy poznawać, uczyć się to cenić, chronić, pokazywać innym i przekazywać kolejnym pokoleniom.

Nie powinniśmy wpadać w pułapkę „szkolnego” postrzegania dziedzictwa narodowego. To nie jest „materiał do przerobienia”, a harcerski wychowawca nie musi być „nauczycielem od polskości”. Naszym zadaniem jest zainteresować harcerzy tą sferą, sprawić, że stanie się ona dla nich ważna i fascynująca, że sami będą chcieli ją dalej poznawać i „zarażać” tym innych. To prawdziwe wyzwanie, bo wymaga od nas zaangażowania całej pomysłowości i wszystkich dostępnych środków w uczynienie tych zagadnień atrakcyjnymi – jeśli chcemy sięgać po gawędy, muszą być naprawdę świetne i zapierać dech słuchaczom; mamy przygotowywać już nie senne pogadanki, ale filmy, prezentacje, gry komputerowe, serwisy internetowe, od których nie można się oderwać; już nie „wycieczki do...”, ale wyprawy, których się nie zapomina; już nie spotkania z (przepraszam) panią z biblioteki, ale z prawdziwymi idolami, którzy imponują, a przy tym chcą i umieją mówić o sprawach ważnych.

Patriotyzm to miłość do Ojczyzny. Skoro miłość, to emocje. Rezultatem naszych działań ma być wzbudzanie u harcerzy pozytywnych emocji. To, że pójdą na Mszę za Ojczyznę czy staną na warcie pod pomnikiem, ma być efektem naszej pracy wychowawczej, a nie jedyną jej treścią. Pójdą nie dla plusików na hufcowej tablicy, ale dlatego, że chcą. Dlatego, że rozumieją i myślą o tym. Dlatego, że odkryli w sobie taką potrzebę.



Myśląc o sobie, dbasz o Polskę


Pod tym nieco przewrotnym hasłem kryje się oczywista, banalna wręcz prawda, że najlepszą inwestycją jest inwestycja w człowieka. Sukcesy gospodarcze takich krajów, jak Chile czy Izrael, wzięły się stąd, że państwa te, niegdyś słabe i niezbyt bogate, zdecydowały się na duży wysiłek związany z odpowiednim przygotowaniem kadr w kluczowych sektorach. Wykształcenie za granicą grup ekspertów w kluczowych sektorach było traktowane przez rządy tych krajów właśnie w kategoriach inwestycji. I słusznie, bo nakład ten zwrócił się po wielekroć.

Właśnie w taki sposób każdy z nas powinien myśleć o sobie. Inwestując w siebie, inwestuję w Polskę. Zdobywając wiedzę i profesjonalne umiejętności, stając się specjalistą w wybranej dziedzinie, nie tylko zapewniam sobie lepszą i ciekawszą przyszłość, ale także staję się bardziej przydatny mojemu krajowi i innym ludziom.

Ucząc współdziałania w grupie czy pracując z harcerskimi specjalnościami, wyposażamy naszych harcerzy w wiele cennych umiejętności i doświadczeń. Ale nie jesteśmy wszechstronną firmą szkoleniową i nie wszystkiego możemy ich nauczyć. Dużo ważniejsza od edukacji jest w harcerstwie formacja – czyli kształtowanie postaw. Z chilijskich ekonomistów czy izraelskich naukowców ich kraje nie miały tyle pożytku, gdyby skonsumowali oni rządowe stypendia i pozostali w USA. Ktoś ich jednak tak ukształtował, by wiedzieli, że ich rolą jest powrócić do ojczyzny i służyć jej tym, co zdobyli. Tego właśnie mamy uczyć przede wszystkim: postawy służby, dążenia do bycia użytecznym, umiejętności stawiania sobie celów i konsekwentnego ich realizowania, pracy nad sobą. Również pracy nad własnym charakterem. I świadomości, że jeśli ja i moi przyjaciele będziemy ludźmi uczciwymi, przyzwoitymi, rzetelnymi, jeśli ktoś jeszcze zechce wziąć z nas przykład – to mamy szansę podnieść trochę „średnią krajową”... i o tyle lepiej będzie się żyło w Polsce.



Inkubator obywatelskości


Trzecim – obok kultywowania dziedzictwa narodowego i stymulowania samorozwoju – filarem wychowania patriotycznego powinna być edukacja i formacja obywatelska. Mamy wychowywać dobrych obywateli – ludzi, którzy są świadomi swoich praw i obowiązków, interesują się sprawami kraju oraz swoich małych ojczyzn, troszczą się o ich przyszłość, biorą za nie odpowiedzialność, uczestniczą w życiu społecznym, aktywnie współtworzą wspólnoty. Wiedzą, że pewne ważne sprawy „same się nie załatwią”, nie boją się przejmować inicjatywy, brać spraw w swoje ręce. Są świadomi, że polityka (ta wielka i ta bliska, lokalna) nie musi być „bagnem”, jeśli włączy się w nią więcej ludzi porządnych i kompetentnych. Dbają o wybieranie takich właśnie ludzi i traktują politykę nie jako miejsce rozgrywania nieczystych interesów, ale jako pole społecznej służby. Bez względu na to, kim chcą być przyszłości – w swoich planach nie zapominają o byciu użytecznymi dla Polski i dla innych ludzi. Pamiętają, że ich pokoleniową misją jest aktywne wpływanie na kształt życia społecznego w Polsce, przede wszystkim budowanie społeczeństwa obywatelskiego. 




(tekst ukazał się na łamach "Czuwaj" nr 5/2010)